Kiedy cisza staje się głośniejsza niż syreny: trauma wtórna u ratowników medycznych

Od neurobiologii stresu do praktycznych narzędzi przetwarzania traumatycznych obrazów

Dla kogo: Ratownicy medyczni, pracownicy służb ratunkowych, psycholodzy pracujący z grupami wysokiego ryzyka, kadra kierownicza służb medycznych
Data wydania: 08.10.2026
Data aktualizacji: 23.01.2026
Autorka: Sabrina Kowalczyk
Szacowany czas czytania: 18 min.


Gdy cisza staje się głośniejsza

Jest trzecia nad ranem. Tomasz stoi w przedpokoju swojego domu, wciąż w mundurze. Klucze w ręku. Cisza. Ta cisza – powinna być ulgą po dwunastogodzinnym dyżurze pełnym syren, krzyków, pośpiechu. A jednak właśnie teraz, w tej ciszy, obrazy wracają najmocniej. Twarz dziewczynki z wypadku. Dłonie, które próbował reanimować. Spojrzenie matki. Wszystko odtwarza się w zwolnionym tempie, jakby mózg nagle włączył projektor, którego nie da się wyłączyć.

Zdejmuje buty. Wchodzi na palcach, żeby nie obudzić żony i dzieci. Wie, że za kilka godzin znowu zadzwoni budzik. Wie też, że zanim zaśnie – jeśli w ogóle zaśnie – te obrazy przewiną się jeszcze kilkanaście razy.

To nie jest historia o słabości. To historia o tym, jak działa ludzki mózg, gdy codziennie staje w obliczu cudzego cierpienia. I o tym, że można nauczyć się żyć z tymi obrazami inaczej.


Paradoks zawodu: gasimy cudze rany, nosimy własne

Ratownik medyczny to ktoś, kto profesjonalnie usuwa krew, stabilizuje urazy, poskłada rozsypane życia w karetce po drodze do szpitala. Ale kiedy zamyka drzwi ambulansu po dyżurze – rany często zostają. Nie na ciele. W głowie. W pamięci, która nie chce puścić.

Im dłużej ktoś pracuje w ratownictwie, tym trudniej „wyłączyć ekran”. Mózg gromadzi materiał – sceny, dźwięki, zapachy – i odtwarza je bez pytania o zgodę. Czasem w nocy. Czasem podczas kolacji z rodziną. Czasem gdy po prostu jedzie się do sklepu i nagle – flash, obraz, emocja.

Kluczowe pytanie brzmi: Dlaczego po dyżurze obrazy nie odchodzą – i jak nauczyć się z nimi być, nie tonąc w nich codziennie?

To pytanie prowadzi przez całą tę opowieść. Bo odpowiedź nie jest prosta – ale jest. I zaczyna się od zrozumienia, co dzieje się w środku.


Co mówią liczby – i co mówi ciało

Badania polskich ratowników medycznych pokazują coś, o czym w szatniach mówi się szeptem, a na oficjalnych spotkaniach – wcale. Około 40% ratowników spełnia kryteria zespołu stresu pourazowego (PTSD). Wśród kobiet odsetek sięga 64,3%, wśród mężczyzn – 36,1% [1]. To nie są „słabe jednostki”. To ludzie, którzy dzień w dzień ratują życie – i płacą za to własnym układem nerwowym.

Inne badania pokazują, że u ratowników silnie identyfikujących się z tradycyjnymi normami męskości („twardy facet nie narzeka”) ryzyko PTSD jest wyższe [2]. Dlaczego? Bo milczenie, unikanie rozmowy o trudnych obrazach, kulturowy zakaz „pokazywania słabości” – to wszystko blokuje przetwarzanie traumy. Rana się nie goi, bo nie wolno jej opatrzyć.

Prof. Nina Ogińska-Bulik, czołowa polska badaczka stresu zawodowego w służbach ratowniczych, podkreśla, że trauma wtórna (wynikająca z wielokrotnego kontaktu z cierpieniem innych) może prowadzić do wypalenia i objawów zbliżonych do PTSD, szczególnie gdy brakuje systemowego wsparcia [3].

Z perspektywy neurobiologicznej: chroniczny stres zakłóca funkcjonowanie osi HPA (podwzgórze-przysadka-nadnercza), zmniejsza plastyczność neuronalną, osłabia odporność psychofizjologiczną [4]. W badaniach EEG u pracowników służb ratunkowych zaobserwowano wzrost mocy fal theta i zmniejszenie częstotliwości alfa – co wskazuje na przeciążenie systemu poznawczego i trudności w regulacji emocjonalnej [5].

Mówiąc prościej: mózg ratownika działa w trybie permanentnego alarmu. A organizm, który ciągle jest w gotowości, w końcu się zużywa. Prof. Irena Heszen nazywa to obciążeniem allostatycznym – kosztem adaptacyjnym, gdy systemy regulacyjne są ciągle aktywowane bez szansy na regenerację [6].


Mini-słowniczek

PTSD (zespół stresu pourazowego) – reakcja psychiczna pojawiająca się po ekspozycji na traumę. Obejmuje natrętne wspomnienia, unikanie bodźców przypominających o wydarzeniu, nadpobudliwość i trudności w funkcjonowaniu.

Mikrotrauma / mikroobciążenie – drobne, powtarzalne stresory, które same w sobie mogą nie powodować silnej reakcji, ale kumulują się w czasie, prowadząc do przeciążenia emocjonalnego.

Allostaza / obciążenie allostatyczne – teoria z neurobiologii stresu mówiąca o „koszcie adaptacyjnym” organizmu, gdy systemy regulacyjne (neuroendokrynne, autonomiczne) są ciągle aktywowane bez szansy na regenerację.

Prężność psychiczna (resilience) – dynamiczna zdolność do odzyskiwania równowagi po stresie, adaptacji i przetwarzania trudnych przeżyć. To nie „odporność na wszystko”, ale elastyczność w odpowiedzi na trudność.

Trauma wtórna – obciążenie wynikające z wielokrotnego kontaktu z cierpieniem innych. Szczególnie dotyczy osób niosących pomoc – może prowadzić do wypalenia, objawów zbliżonych do PTSD, dystansu emocjonalnego.

Schemat emocjonalny – utrwalony wzorzec reakcji emocjonalno-poznawczej na określone bodźce, kształtowany przez doświadczenia i neuroplastyczność. Im częściej aktywowany, tym silniej „wryty” w mózgu.


Co się dzieje w środku: mechanizmy, które trzeba nazwać

Reakcja stresowa – kiedy mózg włącza alarm

Gdy ratownik staje w sytuacji ekstremalnej – np. przy wypadku z ofiarami śmiertelnymi, reanimacji dziecka, przemocy domowej – aktywuje się oś HPA. Podwzgórze daje sygnał przysadce, ta uruchamia nadnercza – uwalnia się kortyzol, adrenalina. To naturalna mobilizacja: organizm ma działać szybko, precyzyjnie, bez wahania [7].

Problem zaczyna się, gdy sytuacje traumatyczne się powtarzają. Gdy co tydzień, co kilka dni, a czasem kilka razy w ciągu jednego dyżuru mózg włącza ten sam mechanizm. System stresowy nie ma szansy na regenerację. Dochodzi do napięcia przewlekłego, dysregulacji, zaburzeń w hamowaniu i synchronizacji sieci neuronalnych [8].

Trzy kluczowe struktury mózgu zaczynają pracować inaczej:

Hipokamp (pamięć i kontekst) – ma trudność z umieszczeniem traumatycznego wspomnienia w czasie. Zdarzenie z przeszłości jest przeżywane jak „teraz”.

Ciało migdałowate (reakcja emocjonalna) – staje się nadreaktywne. Każdy bodzec przypominający traumę wywołuje silną reakcję lękową. Następuje tzw. „porwanie emocjonalne” przy jednoczesnym osłabieniu funkcji hipokampu, co uniemożliwia nadanie kontekstu wspomnieniom [9].

Kora przedczołowa (hamowanie, integracja) – traci zdolność do „hamowania” ciała migdałowatego. Trudniej kontrolować emocje, trudniej racjonalnie ocenić sytuację.

To dlatego obraz z dyżuru wraca nie jako wspomnienie, ale jako doznanie. Z dźwiękami, zapachami, emocjami – jakby działo się na nowo.

Schemat emocjonalny – jak się zapętla pamięć

Po trudnym dyżurze w mózgu tworzy się wewnętrzny schemat: Obraz → emocja → fizjologia → interpretacja → powrót obrazu

Na przykład: Obraz: twarz dziecka podczas reanimacji; Emocja: lęk, bezradność, wina; Fizjologia: przyspieszone tętno, napięcie w klatce piersiowej; Interpretacja: „To moja wina. Mogłem zrobić więcej.”; Powrót obrazu: pojawia się znowu, wzmocniony emocją.

Każdy powrót obrazu wzmacnia ścieżkę neuronalną – staje się silniej „zakodowany”. Im częściej myślimy o traumatycznym wydarzeniu w ten sam sposób, tym bardziej ta ścieżka się utrwala [10].

Unikanie – mentalne (staram się nie myśleć) lub fizyczne (unikam miejsc, rozmów) – może chwilowo przynieść ulgę. Ale nie daje szansy na przetworzenie. Schemat pozostaje zamrożony.


Długofalowe skutki – co się dzieje, jeśli nic się nie zmieni

Jeśli obrazy pozostają nieprzetworzone, a system stresowy działa bez przerwy – pojawiają się konsekwencje w trzech sferach:

Psychiczna: Bezsenność, koszmary nocne; nadpobudliwość, ciągła czujność; drażliwość, wybuchy złości; emocjonalne wyłączenie („już nic nie czuję”); objawy depresyjne, poczucie beznadziejności.

Fizjologiczna: Zaburzenia autonomiczne (nieprawidłowa praca układu współczulnego i przywspółczulnego); wpływ na układ immunologiczny (częstsze infekcje, gorsze gojenie); nadciśnienie, zaburzenia sercowo-naczyniowe; przewlekłe napięcie mięśniowe, bóle głowy, problemy żołądkowe [11].

Relacyjna: Dystans wobec bliskich („nie potrafię już rozmawiać o tym, co czuję”); trudności w utrzymaniu bliskości; poczucie niezrozumienia („nikt nie wie, co to znaczy być tam”); izolacja społeczna.


Historie, które inspirują do zrozumienia

Marek, 35 lat, doświadczony ratownik

Po wypadku, w którym zginęło dziecko, Marek funkcjonuje pozornie normalnie. Wraca do pracy, idzie na siłownię, rozmawia z kolegami. Ale każdej nocy o trzeciej nad ranem budzi się z tym samym obrazem: twarz dziecka, moment, gdy przestało oddychać. Budzi się z przyspieszonym oddechem, spocony. Żona pyta: „Co się dzieje?”. On odpowiada: „Nic. Po prostu sen”. Bo jak ma jej opowiedzieć? Jak ma wrócić tam jeszcze raz?

Anita, 28 lat, świeżo po kursie

Anita widziała scenę z przejechanym rowerzystą. Nie miała bezpośredniego udziału – przyjechała jako drugi zespół. Ale przez kilka dni widziała „przejeżdżający rower w zwolnionym tempie” w myślach. Nawet podczas spaceru z psem. Zaczęła unikać jeżdżenia rowerem z dzieckiem. „A jeśli coś się stanie? A jeśli nie zdążę?”

Tomek, ratownik z długoletnim stażem, z rodziną

Tomek w pracy często ustępuje innym ratownikom trudne przypadki. „Weź ty, ja już dość miałem”. Po dyżurach zaczyna słyszeć w samochodzie syreny, choć radio jest wyłączone. Myśli: „Coś poszło nie tak. Na pewno coś przeoczyłem”. Zupełnie inaczej reaguje z własnym dzieckiem – czasem unika spojrzenia, bo w jego oczach szuka dramatyzmu, jakby czekał na kolejne nieszczęście.

Te historie pokazują coś ważnego: trauma wygląda różnie. Nie zawsze to krzyk, płacz, załamanie. Czasem to cisza. Unikanie. Napięcie, które nikt nie widzi.


Pułapki myślenia – w które wszyscy wpadamy

Ratownicy – i ludzie wokół nich – często wpadają w pewne uproszczenia. Brzmią logicznie. Ale działają jak tama – blokują przepływ emocji, uniemożliwiają przetworzenie.

„Jeśli nic nie mówię, to znaczy, że wszystko jest w porządku.” Milczenie nie oznacza, że nie ma problemu. Oznacza tylko, że problem został schowany głębiej.

„Jeśli wszyscy to widzą, to nie jest to coś wyjątkowego – to normalne.” Tak, wszyscy widzą trudne rzeczy. Ale to nie znaczy, że każdy przetwarza je tak samo. Nie ma „normalnej” reakcji na traumę.

„Symptomy zmęczenia to moja słabość.” Zmęczenie po wielokrotnej ekspozycji na stres to nie słabość. To sygnał, że organizm pracuje na granicy możliwości.

„Zajmę się tym jutro / gdy będę miał czas.” Trauma nie czeka na „dobry moment”. Im dłużej odkładamy, tym głębiej się zagnieżdża.

„Skoro nikt nie zginął, to nie ma tragedii, więc nie trzeba się tym przejmować.” Trauma to nie tylko śmierć. To każda sytuacja, która przekracza naszą zdolność do przetworzenia. Czasem to spojrzenie dziecka. Czasem bezradność wobec cierpienia. Czasem to, że nie mogliśmy nic zrobić.

Te mechanizmy obronne działają krótkoterminowo. Ale jeśli stają się strategią życiową – utrudniają przetwarzanie obrazów i emocji.


Jak rozpoznać problem – sygnały ostrzegawcze

Nie zawsze od razu wiadomo, że coś jest nie tak. Czasem objawy narastają powoli. Czasem maskują się jako „zwykłe zmęczenie”. Dlatego warto znać sygnały ostrzegawcze:

Lista kontrolna:

  • Natrętne powracające obrazy, myśli, fragmenty zdarzenia
  • Unikanie miejsc, rozmów, skojarzeń związanych z sytuacją
  • Zaburzenia snu – koszmary, czujność nocna, budzenie się o stałych porach
  • Nadpobudliwość, ciągłe napięcie fizyczne
  • Drażliwość, wybuchy emocji
  • Wycofanie emocjonalne wobec bliskich
  • Uczucie winy, bezradność, ruminacje
  • Objawy psychosomatyczne

Prosta skala nasilenia (1–5):

  1. Sporadycznie – raz na kilka tygodni, łatwo odpuszczam
  2. Od czasu do czasu – raz w tygodniu, czasem trudno się uspokoić
  3. Regularnie – kilka razy w tygodniu, zaczyna wpływać na życie ← sygnał alarmowy
  4. Często – codziennie, trudność w codziennym funkcjonowaniu
  5. Ciągle – przez większość dnia, nie mogę się od tego oderwać

Jeśli jesteś na poziomie 3 lub wyżej – to nie jest „normalne zmęczenie”. To sygnał, że potrzebujesz wsparcia.


Co robić praktycznie – narzędzia, które pomagają

To nie jest poradnik psychoterapii. To zestaw narzędzi, które można wdrożyć samodzielnie – lub z pomocą bliskiej osoby, kolegi z pracy, terapeuty.

Rytuały przejścia – od pracy do domu

Jednym z największych wyzwań jest to, że karetka i dom to często jeden ciąg. Dlatego warto stworzyć rytuał przejścia:

Rytuał oczyszczenia: Kilka minut w ciszy tuż po dyżurze. Zamknięcie oczu, skupienie na oddechu. Wyobraź sobie, że pakujesz obraz do worka – i zostawiasz go w szatni.

Pisanie / nagrywanie notatek: Zaraz po powrocie zrób krótką notkę: co się wydarzyło, co patrzyło w oczy, co czuję.

Symboliczny gest: Zdjęcie ubrania, przemycie twarzy, zmiana butów – codzienny rytuał „przejścia” pomiędzy rolą ratownika i rolą domownika.

Rozmowa – pytania, które pomagają

Jeśli masz kogoś, z kim możesz porozmawiać, warto zadać sobie kilka pytań:

Które fragmenty najbardziej wracają? Kiedy i dlaczego? Co widziałaś, co usłyszałaś? Jakie uczucia towarzyszą temu obrazowi? Co chciałabyś powiedzieć tamtemu fragmentowi – gdyby była taka możliwość?

Ćwiczenia integracji somatycznej i regulacji

Ćwiczenia oddechowe: Technika 4-7-8: wdech na 4, zatrzymaj na 7, wydech na 8; Rezonansowy oddech: równy wdech i wydech (np. 5-5).

Skany ciała: Delikatne przejście uwagi przez części ciała – od stóp po głowę. Zauważanie napięć.

Ruch jako uwolnienie: Spacer, taniec, delikatne rozciąganie. Ruch pomaga „przepuścić” energię, która utknęła w ciele podczas stresu [12].

Technika „kotwiczenia”: Wybór neutralnego elementu (dźwięk, zapach, gest), który świadomie wprowadzasz, by przeciąć spirale myśli.

Wsparcie profesjonalne i społeczno-organizacyjne

Czasem narzędzia domowe nie wystarczą. I to jest w porządku. Proszenie o pomoc to nie porażka – to inteligencja.

Terapia: Terapia poznawczo-behawioralna (CBT); EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing); terapie traumy (np. Somatic Experiencing, Trauma-Focused Therapy) [13].

Grupy wsparcia dla ratowników: Możliwość rozmowy z ludźmi, którzy „wiedzą”. Współczesne badania wskazują na ogromną rolę wsparcia koleżeńskiego (peer support) jako czynnika chroniącego bardziej skutecznego niż klasyczny debriefing psychologiczny [14].

Superwizja kryzysowa lub debriefing po trudnych zdarzeniach: Spotkanie zespołu po trudnym zdarzeniu.

Edukacja dla przełożonych: Prężność psychiczna wymaga warunków systemowych – rotacji, odpoczynków, wsparcia.


Obrazy po dyżurze to nie oznaka „słabości”. To echa, które mózg próbuje przetworzyć. To sygnał, że widziałeś coś, co przekracza zwykłą ludzką miarę – i że twój układ nerwowy próbuje to poskładać.

Ratownik nie musi być samotnym strażnikiem tych obrazów. Czasem wystarczy rytuał. Czasem rozmowa. Czasem drobny gest – by nadać im inne miejsce. Nie chodzi o to, żeby wymazać wspomnienia. Chodzi o to, żeby nauczyć się z nimi żyć – tak, by nie zabierały wszystkiego.

To, co zostaje, nie musi nas nosić. Możemy zacząć uczyć się, jak z nim być inaczej.


Pytania do refleksji

Który obraz w mojej pamięci wraca najczęściej – i co się z nim dzieje? Czy mam rytuał, którym przechodzę „z pracy do domu”? Jak mogę go zmodyfikować? Kto w moim otoczeniu mógłby zrozumieć – i posłuchać – jeśli opowiem fragment tego, co wraca? Gdzie muszę postawić granicę – między byciem ratownikiem a byciem człowiekiem po dyżurze? Co dziś mogę zrobić, by „odstawić obraz” inaczej – choćby na kilka minut?


Bibliografia

Heszen, I. (2013). Psychologia stresu. Korzystne i niekształcone skutki stresu życiowego. Wydawnictwo Naukowe PWN.

Ogińska-Bulik, N. (2013). Stres zawodowy w służbach ratowniczych. Difin.

Ogińska-Bulik, N., & Juczyński, Z. (2010). Osobowość, stres a zdrowie. Difin.

Ogińska-Bulik, N., & Kaflik-Pieróg, M. (2018). Stres zawodowy w służbach ratowniczych. Difin.

Popiel, A., & Pragłowska, E. (2009). Psychoterapia poznawczo-behawioralna. Paradygmat.

Sęk, H. (red.). (2001). Psychologia zdrowia. Wydawnictwo Naukowe PWN.

Kahneman, D. (2012). Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym. Media Rodzina. (Oryg. Thinking, Fast and Slow, 2011).

Porges, S. W. (2020). Teoria poliwagalna. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. (Oryg. The Polyvagal Theory, 2011).

van der Kolk, B. (2018). Strach ucieleśniony. Czarna Owca. (Oryg. The Body Keeps the Score, 2014).

Badania naukowe:

Akil, H., Gordon, J., Hen, R., et al. (2018). Treatment resistant depression: A multi-scale, systems biology approach. Neuroscience & Biobehavioral Reviews, 84, 272–288.

Di Giuseppe, M., et al. (2021). Stress, burnout, and resilience among healthcare workers during the COVID-19 emergency. International Journal of Environmental Research and Public Health, 18(4), 1662.

LoMauro, A., et al. (2022). EEG evaluation of stress exposure on healthcare workers during COVID-19. Frontiers in Human Neuroscience, 16, 745723.

Rybojad, B., Aftyka, A., Baran, M., & Rzońca, P. (2016). Risk factors for posttraumatic stress disorder in Polish paramedics: A pilot study. Journal of Emergency Medicine, 51(6), 648–656.

Seiler, A., & von Känel, R. (2021). The psychoneuroimmunological model of moral distress among healthcare workers. Brain, Behavior, and Immunity – Health, 14, 100258.

Sitko-Dominik, M., Geclowska, K., & Czarnota-Bojarska, J. (2020). Conformity to male role norms and posttraumatic stress disorder in male paramedics. Psychology of Men & Masculinities, 21(3), 386–395.


Nota informacyjna i etyczna

Materiały zawarte w niniejszym artykule mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Przedstawione treści, opisy mechanizmów, przykłady oraz proponowane kierunki refleksji nie stanowią porady medycznej, psychologicznej, psychoterapeutycznej ani prawnej i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy, terapii ani konsultacji ze specjalistą.

Jeżeli doświadczasz trudności natury emocjonalnej, relacyjnej, zdrowotnej lub znajdujesz się w sytuacji kryzysowej, warto skorzystać z pomocy wykwalifikowanego specjalisty – psychologa, psychoterapeuty, lekarza, prawnika lub organizacji oferującej profesjonale wsparcie. W sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa lub dobrostanu niezbędne jest podjęcie bezpośrednich działań pomocowych.

Celem artykułu jest wspieranie świadomości, porządkowanie pojęć, nazywanie doświadczeń oraz wskazywanie możliwych kierunków dalszych działań.

Ochrona danych i poufność: Wszystkie przykłady, studia przypadków i sytuacje opisane w artykule zostały zmienione, zagregowane lub są fikcyjnymi konstrukcjami edukacyjnymi. Wszelkie podobieństwa do konkretnych osób, sytuacji lub zdarzeń są całkowicie przypadkowe i niezamierzone.

Czerwone flagi – kiedy szukać pomocy specjalisty: Gdy objawy PTSD (natrętne wspomnienia, unikanie, nadpobudliwość) trwają dłużej niż miesiąc i nasilają się; gdy pojawiają się myśli samobójcze lub samouszkadzające; gdy trauma wtórna prowadzi do wypalenia zawodowego uniemożliwiającego pracę; gdy pomimo stosowania technik samopomocy nie następuje poprawa; gdy izolacja społeczna i problemy w relacjach nasilają się. W takich sytuacjach należy skonsultować się z psychologiem, psychoterapeutą specjalizującym się w traumie lub lekarzem pierwszego kontaktu.

Wybór odpowiedniego wsparcia to fundament siły – zarówno dla ratownika, jak i dla jego rodziny i zespołu.


Artykuł przygotowany z głęboką empatią dla wszystkich, którzy ratują życie – i płacą za to własnym spokojem. Jeśli rozpoznajesz w sobie którykolwiek z opisanych sygnałów – nie jesteś sama. I jest sposób, by było inaczej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj